Mnie ciekawi, czy takie platformy przetrwają. Z jednej strony mają klimat i autentyczność, z drugiej – nie stoją za nimi wielkie budżety. Ale chyba właśnie przez to są bardziej „nasze”, oddolne. Społeczność tworzy, a nie marketing. No i brak algorytmów sterujących tym, co widzę, to znaczny plus.
Ja właśnie zacząłem korzystać z jednej mniej znanej platformy, gdzie nie ma algorytmów, które decydują za mnie. Można wrzucać tematy z każdej beczki – od czatów sprzed 20 lat po aktualne sprawy społeczne. Trochę jak klasyczne forum, tylko w nowoczesnej wersji.
Zgadzam się. Miałem ostatnio podobną sytuację – napisałem komentarz, nikogo nie obrażałem, a i tak zniknął. Coraz trudniej znaleźć miejsce, gdzie wolność słowa naprawdę coś znaczy. Słyszałem, że są niezależne platformy społecznościowe bez cenzury, gdzie te tematy są traktowane poważnie, ale jeszcze nie miałem okazji się zagłębić.